Wszyscy fajczarze i fajkarze mają pewną obsesję – marzy im się fajka, która sama z siebie będzie się palić chłodno i sucho. Dobrze, żeby była prosta w czyszczeniu i nadawała się do noszenia ze sobą w każdej sytuacji. Poszukiwania takich fajek trwają już kilka wieków. Przypomina to wymyślanie cudownego systemu do grania w ruletę czy totolotka. Zresztą efektem fajkarskich poszukiwań są właśnie… systemy fajkowe i fajki systemowe.
Prawdopodobnie gdyby w jednym pomieszczeniu zebrać wszystkie aplikacje patentowe z wynalazkami dotyczącymi fajkowych systemów, to żaden strop by nie wytrzymał. Pomysłów było tysiące – od dodatkowego nawiertu w główce, po skomplikowane, przypominające najbardziej zawiłe systemy chłodzące oraz tłumiki samochodowe. Sprawdziło się tylko kilka, a i one przegrywają w zasadzie ze zwyczajną wrzoścówką.
Historia fajki, jak do tej pory, dopracowała się dwóch ideałów. To skomplikowana fajka typu niemieckiego, której obsługa codzienna przypomina serwisowanie karabinu maszynowego – ale ma wszystko, o czym marzy współczesny palacz… Pali się sucho, bo w kolanku jest osadnik na tytoniowe ścieki, chłodno, bo cybuch może mieć nawet metr długości. Można ją łatwo wyczyścić, bo u dołu kolanka jest otworek z kołeczkiem nazywany, nomen omen, wyczystką, przez który można przewlec wycior i od strony cybucha, i od strony główki.
Drugim ideałem jest prosta, składająca się z dwóch części wrzoścówka. Mobilna i niewielka – ale krótka szyjka i ustnik nie chłodzą dymu tak doskonale jak ma to miejsce w długaśnym cybuchu. Problem jest też z jej czyszczeniem i brak dbałości bardzo szybko powoduje jej zapuszczenie. Trudno się więc dziwić ogromnej rzeszy racjonalizatorów, że marzyli o skrzyżowaniu złożonej fajki niemieckiej z prostą wrzoścówką… Narodziła się cała masa hybryd, niestety, jak to w świecie bywa, większość z nich okazała się bezpłodna i zawędrowała w ślepą uliczkę fajkowej ewolucji.
Peterson
Charles Peterson przyjechał do Irlandii pod koniec XIX w. i znalazł zatrudnienie w fajkarskiej firmie braci Kapp, niemieckich imigrantów z Dublina. Miał talent, dobre oko, pracowite ręce i temperament wynalazcy. Przywykł w swojej hanzeatyckiej ojczyźnie do fajek niemieckich i zapewne bardzo mu przeszkadzało mokre palenie w krótkich wrzoścówkach. Friedrich i Heinrich Kappowie zapewne też tęsknili do suchego palenia, więc kiedy Peterson zaproponował modernizację klasycznej fajki z wrzośca, w roku 1894 pomogli mu w opatentowaniu Peterson Dry System i zrobili wspólnikiem firmy.
Pomysł jest prosty – w szyjce fajki, pod kanałem dymowym nawiercony jest dość szeroki „osadnik-pułapka” na kondensat. Specjalna budowa czopu ustnika wydłuża drogę dymu, dzięki temu palenie staje się chłodniejsze. W firmie Peterson, bo taką nazwę firma nosi od dziesięcioleci, opracowano też charakterystyczną końcówkę ustnika, która kieruje dym na podniebienie i zapobiega pieczeniu języka.
Obecnie wielu fajczarzy wrzuca do osadnika okruchy pianki morskiej lub kryształki denicol, które wchłaniają „ścieki” i nie pozwalają na skrajne zabrudzenie się zakamarka.
System nie jest przesadnie popularny i ze 100 tys. fajek, jakie rocznie firma produkuje, niewielka liczba wykorzystuje patent sprzed stu kilkunastu lat. Bynajmniej nie dlatego, że system się nie sprawdza, ale jest to rozwiązanie dla fajczarzy, którzy cenią sobie obrzędowość, mają czas, by poświęcić go na staranne wyczyszczenie fajki po każdym paleniu. Żyjącym w pośpiechu i niezbyt pedantycznym ludziom, fajka może błyskawicznie nasiąknąć paskudztwem.
Jednym zdaniem – jest to system dla pedantów i czyściochów.
Savinelli Dry
W 1981 r. firma Savinelli wypuściła na rynek fajki wykorzystujące pomysł Petersona. Pułapki na kondensat nie były tak głębokie jak u poprzednika i można je było łatwiej wyczyścić. Jednak sedno „suchego systemu” stanowi filtr z suchego drewna balsy, które pije wodę, jak legia cudzoziemska po pacyfikacji tunezyjskiej oazy. To chyba najbardziej higroskopijne drewno świata. Sposób osadzenia filtra – z penetrowaniem pułapki – pozwala na mniej żmudne i dokładne wyczyszczenie fajki.
Balsa System przyjął się też w standardowych fajkach z gniazdem 9 mm. Chyba nie ma lepszych filtrów nad balsowe.
Falcon
Fajki typu Falcon zna chyba każdy fajczarz, a większość posiada je w swoich kolekcjach, choć nie zawsze z nich korzysta.
Rozwiązanie jest jednak fantastyczne – jest i pułapka na kondensat, i radiator odprowadzający ciepło w metalowym cybuchu, a na dodatek możliwość wymieniania główek w bardzo dużym wyborze. Fajka fantastycznie łatwo się czyści, wystarczy jeden cybuch (łyżka) i kilka główek spakowanych do niewielkiej saszetki i można wybrać się na kilkudniową wyprawę. Falcony uznawane są za najlepsze fajki delegacyjne świata. Niektórzy uważają je za brzydkie.
O fajkach Falcon i co z nich „wyrosło” można poczytać i obejrzeć => tutaj. To lektura na wiele dni i wiele zadziwień nad ludzką pomysłowością.
Szczególnie polecam aplikację patentową Franklina Paine z kwietnia 1897 r.; była to chyba bazowa idea do wszystkich falkonokształtnych.
Warto też przejrzeć kalendarium FALCON’S HISTORY AND DEVELOPMENT.
Aristocob
System dla zaprzysięgłych miłośników fajek z kolby kukurydzy, a jest ich w Stanach Zjednoczonych ogromna rzesza. Sam w takich fajkach paliłem kilka razy – smak jest rzeczywiście nadzwyczajny, niepowtarzalny, zaskakujący. System Aristocob pozwala na częstą wymianę wkładów z kaczana. Kukurydziane wkłady można nabyć za parę centów w każdej trafice na południu i wschodzie USA.
Osobiście wolałbym „oprawkę” z drewna, ale radiacyjna budowa główki z metalu była integralną częścią tego wynalazku.
Kalabasz
Raczej typ fajek, aniżeli system. Takie naśladowanie natury. Autentyczne Kalabasze z łodygi tykwy są ogromne, jak na fajki dla współczesnego palacza. Nieliczni producenci wykonują więc fajki tego typu z wrzośca lub innego drewna. W takich Kalabaszach mamy bardzo podobne chłodzenie i osadzanie kondensatu jak w naturalnych fajach typu Gourd Calabash.
Wynalazki
Tu już słów nie trzeba, wystarczy popatrzeć! Czego to ludzie nie wymyślą…
Ślepe uliczki i designerskie ciekawostki
A z tego tematu można było by napisać pracę doktorską.
Najbardziej podoba mi się patent z „wysmarkiwaniem” fajki na przedostatnim obrazku.
Smarkanie rzeczywiscie niezle :-)
Lubie system Petersona – trzeba to starannie czyscic ofkors, ale na codzien wystarczy zwinieta chusteczka, raz na kilka palen zwilzona w spirycie, zeby ten megagleboki nawiert utrzymac w sterylnej czystosci. Wydaje mi sie, ze tylko nieprzecietny fleja da rade to apaskudzic… a jesli nawet, to na wlasne zyczenie tylko.
Peterson Standard System – wszystkie, ktore mam – pala sie bardzo sucho, niezaleznie od tego, jaki tyton jest w uzyciu. I nie sa koszmarnie drogie.
Naprawde, z czystym sumieniem polecam :-)
lg
m.
Po zapoznaniu się z artykułem i obrazkiem, który zamieściłeś Jalens, postanawiam taką fajkę z dodatkowym otworkiem znaleźć… :) to był patent Kaywoodie, prawda?
a fajek typu Aristocob w życiu jeszcze nie widzialem, nawet na obrazku… kojarzą mi się tylko z „radiatorowymi” fajkami Porsche.
Jak zajrzysz pod link, który podałem i przejrzysz sobie fajki z metalowym cybuchem, to zobaczysz, ile patentów wymyślono w tym zakresie. Myślę, że w każdym stanowym biurze patentowym będzie po setce fajkowych patentów. Kaywoodie mieści się pewnie w pierwszej pięćdziesiątce ogólnokrajowej.
Tak naprawdę fajka z wyczystką to patent z czasów, kiedy nikt jeszcze nie myślał o patentowaniu czegokolwiek.
Czasy genialnych patentów już się skończyły – takich na miarę maszyny do szycia, gdzie pan Singer opatentował wyłącznie dziurkę na dole igły.
Wynalazek Aristocob, jest moim zdaniem świetny – ale ja się zastanawiam, czy po prostu nie kupić sobie tuzina fajek z kaczana kukurydzy i dla przedłużenia żywotności nie wkładać – wzorem Douglasa MacArthura – dwugroszówki (on, oczywiście liczył w centach). Kukurydzianki są po prostu przepyszne, smaczniejsze niż większość wrzoścówek z najlepszych czasów. Po spaleniu jednej, marzę o kolejnych. Nie dziwię się, że system z wymiennymi wkładami z kaczana cieszy się takim powodzeniem na wschodzie i południu UA. Ale ja wolę zwyczajne kukurydzianki, trudno, niech się spalają.
Nadal szukasz?
http://allegro.pl/fajka-kaywoodie-carburetor-i1415448777.html
Pozdrawiam,
TomaszG
CARBURETOR
Fajka z małym otworem aluminiowym umiejscowionym na dnie główki. Przeznaczenie – chłodzenie dymu i odprowadzenie wilgoci.
Po tym, że fajka nie ma nr patentowych można domniemywać, że jest wykonana po roku 1950 i przed 1976 – zgodnie z tym co podają na http://www.grayfoxonline.com/carburetor.html
Ciekawe czy toto się sprawdza? Mnie troszkę odpycha fakt, że podczas palenia miałoby mi coś „skapnąć” np na książkę :)
Pozdrawiam,
TomaszG
To chyba trzeba dopiero „wydmuchnąć”.
A chyba to wezmę i kupię – to się przekonamy :)
Zielonego pojęcia nie mam Jacku, jak to działa…
Pozdrawiam,
Z rysunku wprost nie wynika, że trzeba „wydmuchnąć”. Jeżeli zbudowana jest tak jak na załączonych obrazkach, to na mój – wszak ograniczony technicznie – rozum, to co by bulgotało w „piekiełku” czy w przewodzie ma prawo „wykapnąć”. Czyż nie?
Pozdrawiam,
TomaszG
To chitre jest, taki nit, raczej nie skapnie, a kondensat poniżej linii nita zostanie wchłonięty przez popiół – tak chce wynalazca. Rozwinięcie w tym mikroartykuliku – http://www.fajka.net.pl/poradniki/podstawy/fajka-z-gaznikiem/
No nie, następna rzecz do kupienia. Peterson już był w kolejce właśnie z Dry System, a teraz jeszcze do tego Falcon… Panowie, chyba będę musiał na chwilę odstawić ten portal i zająć się szukaniem dodatkowej pracy.
Ten system z „wysmarkiwaniem” musiał być dziełem kogoś grającego na instrumencie dętym – tam jest to niezbędne do grania bez bulgotu. Oczywiście, mam na myśli instrumenty z „zawijasami”, jak trąbka, puzon, saksofon itp.
Nie jest to wykluczone, system czyszczenia fajki „na wylot” oraz z tzw. wyczystką, to wypisz, wymaluj, czyszczenie też dętych, ale drewnianych instrumentów.
Na allegro pojawiła się bardzo ciekawa fajka, chyba nawet można ją nazwać systemową.
http://allegro.pl/fajka-dera-pfeife-i1390423317.html
Taki… Kieszonkowy kalabasz?
Siostro! Basen!
Mam pytanie, ostatnio zaopatrzyłem sie w fajke petersona używaną z allegro i mam pytanie czy na jej skraplacz http://allefree.pl/galleries_2/13/53/325313/photos/photo4.jpg można założyć jakiś filter papierowy czy nie bardzo i jak moge innym sposobem sprawić by palenie było mniej wilgotne? Aaaa i jaka pasta do ustników Petersona? http://allefree.pl/galleries_2/13/53/325313/photos/photo1.jpg
Wyjmij te rurę to się będzie mniej wilgoci zbierało w kanale dymowym.
A jak nie da rady wyjąc po dobroci, to uciąć (uważać na czop) i wyszlifować na gładko.
no ale nadal pozostanie metal powodujący skraplanie pary wodnej… Nie przypuszczam żeby był problem z wyjęciem, kombinerki i silna wola, jak nie pójdzie, zanurzyć z umiarem na noc w spirytusie- tylko sam czop nie cały ustnik, bo może się utlenić
Też nie zawsze da radę. Można po ucięciu wkręcić malutką śrubkę w metalową rurkę i ją wyjąć, ale to może znacznie osłabić czop.
Metoda z pozoru słuszna, jednak energia która można przyłożyć do rurki w całości jest zdecydowanie większa niż energia którą można przyłożyć do takie wkręconej rurki.
Jeśli już obcinać to tylko po to by tą rurkę z czopu wywiercić precyzyjnie dobranym wiertłem. Ja to bym robił jeszcze inaczej- dobrał wiertło mniejsze o 0,1, uciął rurkę jakieś dwa, trzy milimetry od czopu, rozwiercił i taką osłabioną blaszkę usuną za pomocą szczypiec.
Ale nie przypuszczam żeby był problem.
Mhmmm czyli wyjąć żelastwo trza i zaden filtr papierowy w gre nie wchodzi tak? który mozna byłoby nałożyć na rure? A Jaka pasta do ustnika?
aAAA I POZA PASTĄ POLERSKĄ… CZYM CZYŚCIĆ USTNIK?
Cały szkopuł w tym że aluminium powoduje skraplanie się pary wodnej, stąd mokre palenie. Po wyjęciu powinno być suchsze choć może być cieplejsze. Wkładanie filtra- np z filtra do ekspresu do kawy nie rozwiąże problemu a jedynie go zamaskuje, w dodatku prawdopodobnie średnio skutecznie.
Ustniki można czyścić na wiele sposobów. opisy znajdziesz na forum fajczarze.pl po wpisaniu w wyszukiwarkę polerowanie ustnika itp… Z domowych metod: domestos na kilka minut, bieżąca woda z ludwikiem, potem polerka cifem i znów płukanie, potem pasta polerska. Najlepszą jednak metodą jest polerowanie ustnika od razu ostrą pastą polerską na polerce, następnie coraz drobniejszymi pastami.
Ostatnio wyciągnąłem skraplacz (delikatnie kombinerkami i o dziwo lekko poszło) i spróbuje jakiś filter dopasować… niby koło 5mm srednicy mam na filter… wiec dopasuje chyba balse…. bo coż innego?
Może lepiej nauczyć się palić bez filtra? Bo niby po co ten filtr… utrudnia tylko ciąg, a nie wydaje mi się żeby pomagał w zasysaniu pierwiastków promieniotwórczych/rakotwórczych do organizmu.
Źle napisałem (od 5 rano na nogach to ciężko myśli zebrać), miało być że filtr nie filtruje, a jak filtruje to w niewielkim stopniu.Edytować postów chyba się nie da, jak komuś się będzie chciało to może poprawi. ;)
Gorzej jak zadnego filtra nie dopasuje….
czemu gorzej? palenie bezfiltrowe ma swoje uroki.
Ale też i wady…
Ciekawy system chłodzenia: http://www.eacarey.co.uk/2010/10/the-carey-magic-inch/
Trafiłem na odnośnik w aukcji na allegro.
Ciekawy to on (system) może i jest, ale nic poza tym.
Mam jedna fajkę Carey Magic Inch i paliłem w niej tylko dwa razy: pierwszy i ostatni. Człowiek się uciągnie jak… a przyjemność i smak pojawiają się dopiero w momencie zatkania OBU wlotów powietrza. Nie zatkanie tychże „przetchlinek” powoduje zasysanie większości powietrza już na wysokości ustnika, poza kominem, a to do gaśnięcia tytoniu w kominie.
Ciekawym, czy ktoś ma inne doświadczenia z tymi fajkami?
Pozdrawiam serdecznie użytkowników.
mam faclona – najpiękniejsze jest to, że kiedy czyścić mi się go nie chce, ląduje w …. zmywarce..