Lubię mieszanki Virginii z Perique. Wraz z mieszankami angielskimi i dobrymi czystymi Virginiami są moimi ulubionymi tytoniami codziennymi. Mam jednak z nimi kłopot taki, że zwykle po jakimś czasie mi się nudzą i chętnie zmieniam SG St James Flake na GH Louisiana Flake, od wielkiego dzwonu wyciągając z odchłani spiżarni De Luxe Navy Rolls Dunhilla bądż Escudo. Ale pomijając dwa ostatnie tytonie nie mam takiego, na myśl o którym ciekłaby mi ślinka…
Tymczasem zanosi się ta to, że będę miał taki tytoń: smakowity i dostępny na naszym rynku. To bohater tej recenzji: St Bernards Flake od Dan Tobacco. Miałem okazję spróbować 10g próbkę dzięki akcji wymiany zorganizowanej przez PiotrkaN .
O tytoniu trudno coś specyficznego napisać. W paleniu jest pełny, głęboki, daleki od jednowymiarowiści, co zapewne jest efektem użycia dobrej Virginii. Perique daje jej mało elementów pikantności, których niespecjalnie lubię w nadmiarze, natomiast pozwala tytoniowi obsadzić więcej pól na tytoniowej mapie smaków. Gdy tytoń palimy bez przesuszenia, nie rozdrabniając zbyt dokładnie – daje efekt nieodparcie kojarzący mi się z tym, gdy jem dobre suszone śliwki… Drobny i podsuszony gubi bardziej wyraziste ślady Pq, dając za to silniejszy bodziec nikotynowy.
Tytoń nie jest uzapachowiony czy dosmaczony niczym pozatytoniowym – a przynajmniej w sposób niewyczuwalny. Efekty dla otoczenia są neutralne, z tendencją do raczej mniej przyjemnych. Moc: raczej powyżej średniej, powiedzmy około 6/10 w skali Synjeco.
Na Tobaccoreviews (http://tobaccoreviews.com/blend_detail.cfm?ALPHA=S&TID=2761) są doiero co prawda 4 recenzje, ale tytoń na ich podstawie jest „highly recommened” – jako i ja go rekomenduję miłośnikom mieszanek VaPq. Myślę, że to tytoń, który będzie dobrze dojrzewał, więc w najbliższym czasie zaopatrzę swoją spiżarnię w większą jego ilość.
Mam dokładnie te same odczucia, co prawda po wypaleniu zaledwie jednej 125-gramowej torby St. Bernard, ale ale już wiem, że będą następne.
Z torbami niedługo pójdę…torba tego,torba tamtego,jeszcze jedna torba…ale jakże nie spróbować po takiej recenzji?
Właśnie zamówiłem 2x125g, jak spopielę coś z tego to napiszę, czy rzeczywiście tytoń jest taki, jak obiecywał.
Z braku laku
– St. Bernard Dan Tobaq? ;)
Choć moje wrażenia po wypaleniu podwójnej próbki (20 g) nie są aż tak entuzjastyczne jak kolegi @Qwerty to jednak ze znaczną częścią opisu mogę się zgodzić. Ślinka mi wprawdzie nie cieknie, ale z serii otrzymanych próbek (nie licząc tych z La bo te oddałem) był to zdecydowanie najlepszy tytoń i jedyny, który mógłbym zakupić.
W smaku bardziej Va, ale z posmakiem Pq podczas całego palenia, który dodany z umiarem nie powoduje kichania jak po tabace :) Ciekawy i chyba nawet ciekawszy z kolejną fajką.
Moc zadowalająca, tzn. poziom średni i tu też zgodzę się z autorem postu 6/10.
Dla mnie palony bezpośrednio (bez suszenia i rozdrobnienia) był zdecydowanie lepszy niż podsuszony. Niestety wadą było to, że brak podsuszenia stwarzał małe problemy w trakcie palenia co w moim przypadku, jeżeli chodzi o tytoń codzienny, jest bardzo istotne.
Tytoń podsuszony tracił wyrazistość i nie smakował mi aż tak bardzo. Moim zdaniem lepiej nie rozdrabniać i krótko podsuszyć. A najlepiej nabić fajkę nieco wcześniej.
Ja ubijałem bardzo luźno i spalał się całkiem ładnie.
Na smakołyk to może nie, ale na codzienny to solidny kandydat. I na razie kandydatem pozostanie, choć myślę, że za parę miesięcy do niego wrócę.
Szczerze polecam.